Telefon w sprawie wizyty lekarskiej zakończył się dla 63-letniego mieszkańca Skierniewic zatrzymaniem i dwoma zarzutami. Mężczyzna zdenerwował się informacją o terminie zapisów, a gdy przyjechał wyjaśnić swoje zachowanie na policji, okazało się, że wcześniej prowadził samochód po alkoholu.
Sprawa zaczęła się 22 października 2026 roku. Według ustaleń funkcjonariuszy 63-latek zadzwonił do miejscowej przychodni, ponieważ chciał umówić wizytę. Wiadomość, że najbliższy termin zapisów przypada na kolejny dzień, wywołała jego złość. Podczas rozmowy wspomniał o podłożeniu bomby pod placówką i jej zniszczeniu.
Pracownica uznała wypowiedź za poważną i zawiadomiła Komendę Miejską Policji w Skierniewicach. Funkcjonariusze skontaktowali się z mieszkańcem miasta, po czym stawił się on w komendzie, by wyjaśnić okoliczności rozmowy.
Przyjazd do komendy miał dalsze konsekwencje
Policjanci ustalili, że 63-latek dotarł na miejsce własnym autem. Badanie trzeźwości wykazało blisko promil alkoholu w organizmie kierowcy. Mężczyzna został zatrzymany, a jego uprawnienia do kierowania pojazdami zostały odebrane.
23 października usłyszał dwa zarzuty: dotyczący gróźb karalnych oraz prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności, a także zakaz prowadzenia pojazdów i konsekwencje finansowe.
Wypowiedź padła w emocjach, jednak to nie wyklucza odpowiedzialności karnej. Groźba może stanowić przestępstwo, gdy wywołuje u adresata uzasadnioną obawę, że zostanie spełniona. Osobnym zagrożeniem jest prowadzenie samochodu po alkoholu, które naraża na niebezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu.
Źródło: Policja Łódzka – Portal polskiej Policji
